WARSZATY Z PILOTAŻU I PRZEWODNICTWA OCZAMI PROWADZĄCYCH

CZYLI HISZPANIA Z PRZYMRUŻENIEM OKA

Za moich czasów, jak ja studiowałam…..łapię się na tym coraz częściej, że w myślach powtarzam to zdanie, które tak często w młodości słyszałam od moich rodziców. Zawsze irytowało mnie porównywanie teraźniejszości z przeszłością, jednak teraz rozumiem sens tego odniesienia.

W trakcie moich studiów nie odbywały się giełdy pracy, darmowe dla studentów warsztaty i szkolenia rozwojowe, wymiana studentów w ramach programu ERASMUS nie była tak popularna, a pisząc pracę magisterską musiałam spędzić długie godziny w bibliotece. Nie było też spotkań z potencjalnymi pracodawcami, z branżą turystyczną i możliwości przemycenia praktyki do teorii. Przede wszystkim nie było wyjazdów terenowych!

Wyjazd terenowy to nie wycieczka i nie wakacje, to zastosowanie teorii w praktyce w przyjemnych warunkach. To możliwość obcowania z grupą turystyczną, którą się zna i zapoznanie się z zasadami pilotażu takiej grupy oraz reagowaniu na nieprzewidziane sytuacje, które mogą wystąpić podczas wyjazdu.

W tym roku wraz z dr Tomaszem Dudą odwiedziliśmy ponownie zachwycającą Katalonię wraz ze studentami trzeciego roku kierunku Turystyka i Rekreacja. Wyjazd terenowy odbył się w dniach 03-08 czerwca, ale jego przygotowania rozpoczęły się jeszcze długo przed tym terminem.

Na początku studenci realizowali zadania związane z organizacją wyjazdu tj. ustalenie ostatecznej liczby studentów, poszukanie odpowiednich lotów wraz z zakupem biletów lotniczych oraz wyszukanie i rezerwacja noclegów. Zadanie raczej z tych prostych, ale wymagające zdyscyplinowania grupy pod kątem decyzji i terminowości wpłat. Studentom zostały również przydzielone zadania przygotowania informacji przewodnickiej i ciekawostek dotyczących Katalonii i wybranych atrakcji. Jeszcze tylko rezerwacja przejazdu do Berlina na lotnisko, ubezpieczenie grupy …..i możemy jechać😊

Spotykamy się w poniedziałek wcześnie, bo o 4.30 rano na Dworcu PKS, skąd odjeżdża nasz autobus do Berlina. Jest dość ciepło, już świta i pomału wszyscy docierają na miejsce zbiórki. Jedni niewyspani, inni uśmiechnięci i podekscytowani, dominują bagaże średniego rozmiaru, zdarzają się też większe walizki. U niektórych są już okulary przeciwsłoneczne na nosie, u innych czapeczki z daszkiem lub kapelusze, leci z nami też kilka pluszaków pełniących rolę poduszki. Rozpoczynamy zatem naszą przygodę jako pilot wycieczki i przewodnik turystyczny.

Na lotnisku w Berlinie jedna ze studentek wciela się w rolę pilota, zbiera grupę, informuję uczestników o godzinie odlotu i zamknięciu bramek, jak wygląda odprawa, w jaki sposób i gdzie należy nadać bagaż oraz rozdaje każdemu bilety lotnicze. Okazuje się, że trzy osoby będą podróżować samolotem po raz pierwszy, więc te informacje są dla nich bardzo istotne. Pilot nadaje bagaż jako pierwszy, nadzoruje nadanie bagażu przez całą grupę i udaje się jako ostatni do miejsca kontroli bezpieczeństwa, gdzie okazuje się, że kilka osób nie może przejść przez bramkę kontroli, ponieważ kod biletu jest niewyraźnie wydrukowany, a aplikacja linii lotniczej uległa chwilowej awarii. Zaczyna się pierwsze wyzwanie dla naszego pilota, z którym udajemy się z powrotem do okienka odprawy w celu wydrukowania biletów dla tych kilku osób. Nasz studencki pilot musiał w języku obcym opisać problem i pomyślnie załatwić sprawę. Udało się, wszyscy przeszli pomyślnie kontrolę bezpieczeństwa i wsiedli do samolotu. Nikt się nie spóźnił ani się nie zgubił.

Po wylądowaniu na lotnisku w Barcelonie wita nas słońce i ciepły przyjemny wiatr. Odbieramy walizki i udajemy się na pociąg, który zawozi nas do centrum miasta do ruchliwej stacji kolejowej Barcelona Saints, gdzie czeka nas kolejne zadanie – przejazd do Girony. Przez cały czas wyznaczony pilot dba o przekazywanie bieżących informacji technicznych grupie oraz kontroluje liczbę uczestników. Na stacji Barcelona Saints orientujemy się o której godzinie i z jakiego peronu odjeżdża pociąg do Girony i jak zakupić bilet w automacie. Jedziemy do Girony…słońce świeci nam przez szybę, jedni podziwiają krajobraz, inni drzemią, próbując zregenerować siły fizyczne po dość męczącej podróży.

Po 1,5 h dojeżdżamy do urokliwej Girony. Jesteśmy zmęczeni, a jeszcze trzeba udać się autobusem do hotelu. Wiem już jakie piękne i tajemnicze jest to miasto i nie mogę się doczekać, aż studenci również odkryją jego uroki. Ostatnie zadanie tego dnia to sprawne zakwaterowanie w hotelu.

Pomimo, iż dzień przyjazdu był długi i wyczerpujący niektórzy idą jeszcze przywitać się z miastem. Stare Miasto o zmroku to miejsce pełne uroku i magii, gdzie każdy zakątek kryje swoją historię i piękno. Imponująca fasada Katedry Św. Marii wraz z szerokimi schodami wygląda spektakularnie w świetle księżyca. Chociaż niektóre części miasta tętnią życiem, to właśnie na Starym Mieście (Bari Vell) warto usiąść na ławce, wsłuchać się w odgłosy nocy i cieszyć się spokojem. I tak przy świetle księżyca dobiegł końca nasz pierwszy dzień.

Drugiego dnia (wtorek) spotykamy się rano na dworcu autobusowym, kupujemy bilety i udajemy się na Wybrzeże Costa Brava. Tutaj opowiadamy dużo o turystyce masowej i wypoczynkowej w miejscowości LLoret de Mar, studenci w praktyce poznają metody pracy z grupą na statku wycieczkowym, opowiadają o zaułkach romantycznej Tossa de Mar, a chętni kosztują tradycyjnego dania pochodzącego właśnie z tego regionu Sim – i -Tomba. Nie mogło oczywiście zabraknąć chwili relaksu na plaży i kąpieli w Morzu Śródziemnym. To był gorący dzień, promienie słoneczne nadały nam oliwkowego koloru….co poniektórym czerwonego jak raczek😊

Trzeci dzień (środa) był dla nas nie lada wyzwaniem. Udaliśmy się na zwiedzanie cudownej, tętniącej życiem stolicy Katalonii – Barcelony. Studenci zmierzyli się z overtourismem w tym mieście, poruszaliśmy się po zatłoczonych ulicach i poznawaliśmy jego atrakcje. Bardzo pomogły nam tour – guidy, których studenci nauczyli się używać w praktyce. Zaczęliśmy wizytą w porcie, w którym w oddali widać było Barcelonetę, minęliśmy kolumnę Krzysztofa Kolumba i przeszliśmy główną promenadą Barcelony – La Rambla. Oczywiście przechadzaliśmy się również uliczkami Ciutat Vella czyli najstarszą częścią miasta, która tworzy jedną z najrozreglejszych i najbardziej zwartych średniowiecznych starówek Europy. Z Placu Katalońskiego udaliśmy się podziwiać dzieła Gaudiego tj. Casa Batllo, Casa Mila i oczywiście Sagradę Familię. Studenci byli zachwyceni tym fascynującym miastem pełnym kontrastów i nieskończonych atrakcji, które zaspokoją różnorodne zainteresowania. Ten dzień był tak intensywny, że po powrocie do Girony wszyscy wcześnie poszli spać.

Po dniach przewodnickich wyzwań, kolejnego dnia naszych warsztatów (czwartek), studenci zmierzyli się z prowadzeniem grupy na terenach wiejskich, poza głównymi nurtami ruchu turystycznego. Tradycyjnie odwiedziliśmy rodzinną posiadłość winiarską Mas Molla, która od XIV wieku należy do tej samej rodziny. Studenci mogli poznać tajniki uprawy winorośli i produkcji wina w regionie winiarskim Do Emporda i przyjrzeć się pracy z grupą i interpretacji dziedzictwa w zakresie tradycji winiarskich. Zwiedzaliśmy winnicę, spacerowaliśmy po piwnicach oraz degustowaliśmy trzy oryginalne wina Mas Molla. Na koniec dr Tomasz Duda pokazał jak tradycyjnie pito wino w Katalonii z naczynia typu porro. To było niezwykłe doświadczenie – siedzieliśmy pod drzewami w promieniach słońca degustując wino, zachwycając się opowieściami właścicielki winnicy, która uraczyła nas pełnym pasji storytellingiem o tym miejscu. Przy okazji tej wyprawy studenci w praktyce doświadczyli, jak znajomość języków obcych może uratować imprezę turystyczną w nieprzewidzianej sytuacji awaryjnej. Może o naszej szalonej podróży do i z winnicy opowiedzą sami…

Ostatni dzień naszych warsztatów (piątek) przeznaczyliśmy na lepsze poznanie Girony i spotkanie z turystyką kulturową i gastronomiczną. Studenci wczuwali się w rolę przewodnika, którego zadaniem było oprowadzenie po mieście i nawiązanie do tematycznych szlaków jakie istnieją w Gironie – śladami lokalizacji filmowych „Gry o tron”, szlakiem legend, szlakiem sefardyjskich Żydów czy rzymskich i średniowiecznych tajemnic miasta. Kulminacją było spotkanie na Uniwersytecie w Gironie, gdzie na dziedzińcu Wydziału Turystyki, w dawnych krużgankach klasztornych spotkaliśmy się z prof. Silvią Aulet – jedną z najlepszych w Europie specjalistek od turystyki kulturowej i gastronomicznej.

Tego dnia świętowaliśmy również ostatni wieczór w Gironie i ostatni dzień naszych warsztatów. Biesiadowaliśmy przy tapasach i sangrii w uroczym miejscu, tańczyliśmy przed Katedrą i odbyliśmy wiele poruszających rozmów. Do dzisiaj może odbija się echem w starożytnych murach Girony dumnie wznoszony przez studentów toast: SIŁĘ SŁONIA, PŁODNOŚĆ BYKA DA WAM TYLKO TURYSTYKA!

W sobotę nadszedł czas powrotu do domu. Lot z Girony do Poznania był o godzinie 15.00 dzięki czemu mogliśmy się na spokojnie spakować, dojechać na lotnisko, odprawić i bez przeszkód wsiąść do samolotu. W drodze powrotnej rozmyślałam o tegorocznych warsztatach. Nigdy nie jest tak samo, zawsze są inne odczucia i wrażenia. Co będę tym razem wspominać? Uśmiech studentów, tańce na ulicach Girony w czwartkowy wieczór przy akompaniamencie dwóch świetnych muzyków, pasję do winiarstwa i atmosferę ciepła i otwartości w winnicy Mas Molla, rozmowy ze studentami, ich łzy wzruszenia i lekki smutek, że pewien etap ich edukacji dobiega końca, a ich drogi niebawem się rozejdą. Lubię swoich studentów, lubię ich różnorodność osobowości, lubię patrzeć jak się rozwijają od czasu studiów na pierwszym roku po rok trzeci, lubię ich inne, nowe, świeże spojrzenie i postrzeganie świata, lubię słuchać jak Tomasz Duda z pasją opowiada o Katalonii, widzę wówczas jak hipnotyzuje swoich słuchaczy, jak Bruce Springsteen podczas koncertu (podobno😊)… po prostu lubię nasze warsztaty.

Może za rok to studenci napiszą o wrażeniach z zajęć terenowych? Zostało Nam tylko 363 dni do kolejnej edycji😊

Anna Gardzińska